Marta Kwaśnicka. Wiersze

Spis treści numeru 4/2006

Nadwornego kompozytora króla polskiego, elektora saskiego i wielkiego księcia litewskiego msza h-moll

Najdroższa Anno

całuję twe dobre dłonie
jak muszle w których słychać
ostinato wieczności – chciałbym ją rozpisać
na pięciu liniach tak prostych
że nie do pojęcia

dokąd biegną
kiedy kończy się papier i skąd przychodzą
nie wiem

czy wierzysz że plamy tuszu potrafią
udźwignąć anielskie harmonie a może
jestem bezmyślny jak dziecko które mrówkom
na czarne kropki grzbietów wkłada ciężar
ponad ich siły?

jednak król wielce mi jest łaskawy dlatego
teraz jestem pewien
Drezno warte jest mszy

lecz wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu
kiedy rozkołysany bas śpiewa w mojej głowie
in unam sanctam catholicam et apostolicam
że moje serce pozostaje rozdarte
tworzę wielkość chociaż w nią nie wierzę
czy to możliwe Anno czy możliwe żeby rację miało
piękno a nie przekonanie?

tęsknię do ciszy doczesnych hałasów
do pulchnych palców małego Krzysztofa
dla których zbyt trudne są proste ukłony
menueta

przyjadę do domu jak tylko ukrzyżowanie
Boga pozwoli zracjonalizować miękka
passacaglia

 

O poecie

                                   Zbigniewowi Herbertowi

Jaka powinna być droga poety
w świecie bez okien
bez klamek

teoretycznie jedyne co powinien zrobić
to iść prosto przed siebie
do celu który został dawno określony
śpiewając donośnym głosem
dopóki płuca nie odmówią posłuszeństwa
a serce przestanie wybijać rytm

wtedy pieśń poniesie ktoś inny

jednak nie wkalkulowano zasadzek
pokus doczesnych i słodkawych jadów
determinizmu wreszcie twórców
doczesnej opinii

ci ostatni potrafią wyjątkowo zafałszować nutę
grając ostre cis gdzie powinno być c
zwąc pewność zapiekłością
a wierność – chorobą

lecz refren zawsze powinien być
jak echo wzrastać chłostą nad tymi
którzy zdradzili słowo

byle tylko nie na kolanach
byle tylko nie na kolanach

Więcej wierszy w tradycyjnym wydaniu „Akcentu”.