Ewa Kołodziejczyk. W dialogu ze sobą

Spis treści numeru 3/2026

W dialogu ze sobą

O jednym, a może dwu wierszach Czesława Miłosza

Wiersz Czesława Miłosza Dar, napisany w Berkeley w 1971 roku i trzy lata później opublikowany w tomie Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada, cieszy się nieodmiennie dużą popularnością. Pewne znaczenie może mieć fakt, że zarejestrowane nagranie z jego autorskim odczytaniem jest łatwo dostępne w sieci i często odtwarzane1. Jako jeden z niewielu utworów noblisty Dar doczekał się też prezentacji plastycznej w postaci muralu2. Poza tym należy do żelaznego repertuaru poezji Miłosza czytanej w szkole i na uniwersytecie. Czy o jego powodzeniu przesądziły niewielki rozmiar i tematyka, czy może nośne formy upowszechniania – to kwestia, którą jedynie tu zaznaczam. Podobnie jak inne, szersze zagadnienie, związane z pytaniem, dlaczego w kompozycji tomu tekst ten poprzedza cykl tytułowy.

(…)

Ważną cechą intymnego wyznania uchwyconego w Darze jest zarysowanie szerokiej czasowo i przestrzennie perspektywy, która ulega stopniowemu zwężeniu. Obojętność na wszelkie dostępne na ziemi rzeczy i na dowolne cechy lub doświadczenia ludzkie, które nie oddziałują bezpośrednio na bohatera wiersza, może zdumiewać. Jego uwaga zwraca się ku jemu samemu. Miarą satysfakcji staje się brak cierpienia psychicznego i fizycznego, ułożenie się z losem i akceptujące przyjmowanie tego, co przynosi kolejny dzień. Mógłby to być element szkicu do portretu artysty starzejącego się i można by się przy tej konstatacji na dłużej zatrzymać.

Zwężanie, domykanie perspektywy jest bez wątpienia oznaką starości postrzeganej jako okres życia, w którym radość przynoszą człowiekowi sam brak cielesnych dolegliwości i spokój ducha. W tym wypadku mamy do czynienia z subiektywnym odczuwaniem starości, gdyż wiersz powstał na parę lat przed przyznaniem Miłoszowi literackiej Nagrody Nobla i na ponad trzydzieści lat przed jego śmiercią. Wiele wskazuje, że chodzi raczej o sygnał głębszej postawy, świadomie praktykowanej przez uczonego poetę. Nieprzypadkowo bowiem wraz z nim patrzymy na kolibry siedzące na pnączach kapryfolium.

Pisząca te słowa miała zbyt mało czasu, by 6 marca 1999 roku obejść ogród noblisty i przyjrzeć się, czy aby na pewno znajduje się w nim krzak wiciokrzewu; w chwili ekscytacji z powodu samej obecności na Grizzly Peak przed wejściem do domu Miłosza udało się zauważyć kilka glinianych, uwalanych ziemią donic, stary trzewik i kupkę zużytych gazet, które zawsze przydają się w ogrodniczej robocie. Gdyby rzeczywiście u poety rosło kapryfolium, kwitłoby w okresie między majem i czerwcem, co sytuuje moment liryczny Daru w konkretnym czasie kalendarzowym. Nie jest to nieistotne, wziąwszy pod uwagę, że urodziny noblisty przypadają na jedenasty dzień czerwca; wyobrażam sobie, że ów poetycki zapis mógł jakoś wiązać się z obchodami tej rocznicy, a przynajmniej z refleksją nad czasem własnego życia i jego bilansem. Sezon kwitnienia wiciokrzewu zbiega się ponadto z okresem lęgowym kolibrów, zwłaszcza żarogłowego, gniazdującego nad Oceanem Spokojnym, i kalifornijskiego, powszechnie korzystających z przydomowych karmników. Opisana scenka obserwacji ptaków na pnączu byłaby więc czymś zwyczajnym, codziennym dla osoby uprawiającej ogród nad Zatoką San Francisco. O tym, że kolibry na pewno są obok, ogrodnik wie, nim się wyprostuje i popatrzy w dal.

Zarazem jednak wydaje się, że niczym w średniowiecznym manuskrypcie mamy tu do czynienia z barwną iluminacją słowa osobistego wyznania. Kapryfolium bowiem – niezależnie od tego, czy rzeczywiście rosło na Niedźwiedzim Szczycie, czy też nie – jest rośliną symboliczną, a wielość znaczeń, jakie przywodzi na myśl, inkrustuje i wzbogaca tkankę miniaturowego wiersza. Po pierwsze, roślina ta dobrze kwitnie w miejscach zacisznych, osłoniętych od wiatru, zatem jej obecność podsuwa myśl o przestrzeni zamkniętej – stanowiącej kontrapunkt dla otwartej przestrzeni zatoki, gdzie ostatecznie wędruje wzrok poety. Ruch oka, od obiektów położonych najbliżej, w prywatnym refugium, po horyzont, w którym stapia się barwa oceanu i nieba, tworzy analogię do ruchu wewnętrznej uwagi, kierowanej od najdalszego horyzontu ziemi i ludzkości do własnego ciała. Analogii, w tym opartych na kontraście i odbiciach, jest tu zresztą więcej: ruchowi ptactwa odpowiada ruch żagli w zatoce; barwie nieba – kolor oceanu; temu, co mikroskopijne lub dostępne zmysłowo – to, co przez swój ogrom wymyka się oku; wirydarzowi, niewielkiej, uporządkowanej przestrzeni ładu i bezpieczeństwa – widok na falujące wody zatoki…

Po drugie, w symbolice świeckiej krzew kapryfolium ewokuje nastrój nostalgii, a także oczyszczonego przez czas, wyidealizowanego spojrzenia na przeszłość. Po trzecie wreszcie, w tradycji chrześcijańskiej – przez obyczaj sadzenia go w ogrodach przyklasztornych (do dziś siostry betlejemitki produkują z niego kadzidło monastyczne) – dyskretnie wskazuje na model życia konwentualnego. Ale wiciokrzew jest też rośliną trującą i wierszowe kolibry ledwie na nim „przystawały”; w ten subtelny sposób odsłania się tu być może cieniusieńka warstwa dydaktyczna utworu albo i aluzja genezyjska… W tej aluzji odczytuję myśl Marka Zaleskiego: Jeśli jednak nowożytny poeta powraca do rajskiego ogrodu, to ze świadomością, że był on miejscem naszego upadku. Owa „przeklęta” wiedza poprzedza pastoralny gest powrotu. Stąd natura w renesansowej poezji pastoralnej występuje w dwojakiej postaci: jako ta sprzed upadku – niewinna i doskonała, zatem przyjazna, i ta po upadku – skażona i nosząca w sobie śmierć, obca i nieprzyjazna, a w najlepszym wypadku obojętna. Oba te wizerunki natury znajdujemy również w odmianach współczesnej pastoral. Na przykład u Miłosza3.

(…)

  1. Mowa o nagraniu pochodzącym pierwotnie z edycji Miłosz czyta Miłosza. Nadzwyczajny wieczór autorski na 85-lecie urodzin poety. Polskie Radio BIS, 29.06.96 (Polskie Radio S.A. 1996, płyta CD audio). ↩︎
  2. Chodzi o mural projektu Piotra Igora Salaty, odsłonięty w 2017 roku przy ulicy Słowiańskiej 37 w Ustce. ↩︎
  3. M. Zaleski: Echa idylli w literaturze polskiej doby nowoczesności i późnej nowoczesności. Kraków 2007, s. 12. ↩︎

Całość w wydaniu papierowym i na www.nexto.pl albo www.e-kiosk.pl

Wpłać dowolną kwotę na działalność statutową.
"Akcent" jest czasopismem niezależnym. Wschodnia Fundacja Kultury -
współwydawca "Akcentu" utrzymuje się z ograniczonych dotacji
na projekty oraz dobrowolnych wpłat.
Więcej informacji w zakładce WFK Akcent.