Kamil Kaczmarski.Wśród gauchos, na drugiej półkuli – przekraczanie granic

Tylko online

Wśród gauchos, na drugiej półkuli – przekraczanie granic

Kiedy spojrzymy na mapę, po stronie argentyńskiej dominuje kolor żółty: tysiące kilometrów kwadratowych pampy. Część chilijska stanowi wąski zielony pasek. Gęsto zalesiony, z Parkiem Narodowym Queulat i miastami należącymi do najbardziej deszczowych miejsc w kraju, takimi jak Puerto Cisnes. Do popularyzacji tej krainy mocno przyczynił się Bruce Chatwin wydaną w 1977 książką W Patagonii, będącą zapisem jego rozpoczętej trzy lata wcześniej podróży. Od tej pory wzmianka o regionie wywołuje jeszcze silniejsze poczucie krańcowej egzotyczności (nie ma na świecie innego lądu aż tak bliskiego Antarktydzie) i monumentalności dziewiczej przyrody. Pojawia się chęć przekroczenia granic terytorium będącego w zasięgu tanich linii lotniczych, a czasem przekroczenia granic samego siebie. Marzenie, żeby rzucić wszystko, przemierzyć tamten świat pieszo, autem, motocyklem, autostopem. Dotrzeć do Ushuaia. „Wyjechać w Bieszczady” – tyle że znacznie dalsze.

Jineteada w Villa Ortega, Chile
Jineteada w Villa Ortega, Chile

Łańcuch Kordyliery Patagońskiej schodzi do morza w okolicy wyspy Chiloé, tworząc w ten sposób naturalną granicę między chilijską Patagonią a resztą kraju. Mimo że ciągnie się z północy na południe przez 1700 km na obszarze ok. 256 000 km² i zajmuje 34% powierzchni Chile, nie dotrzemy tam drogą lądową z Santiago. Pozostaje samolot, prom lub przejazd przez terytorium sąsiedniej Argentyny. W 1902 r. rządy chilijski i argentyński ostatecznie ustaliły granice Patagonii. Zaczęły wówczas wynajmować jej tereny zagranicznym, głównie brytyjskim, firmom hodowlanym. System, jaki powstał, był de facto systemem feudalnym, pozbawionym na tych terenach obecności państwa i policji (patagońskie Aysén było regionem, do którego struktura państwa dotarła najpóźniej). Ogłoszony przez argentyński rząd „Podbój pustyni” (Conquista del desierto) doprowadził do krwawych kampanii wojennych, dalszej ekspansji firm hodowlanych, degradacji ekosystemów i traktowania zamieszkującego od wieków te tereny ludu Tehuelches jak tanich wyrobników. Temat rdzennej ludności starano się przemilczeć, prezentując te ziemie jako wcześniej opuszczone i niezamieszkałe1.

Szyld zajazdu „El Patagón” w Futaleufú, Chile
Szyld zajazdu „El Patagón” w Futaleufú, Chile

Zacieśniła się w ten sposób bliskość nie tylko geograficzna, ale i kulturowa Patagonii chilijskiej i argentyńskiej, co spowodowało, że do dziś tradycje i zwyczaje mieszkańca Coyhaique (jedno z większych miast chilijskiej Patagonii) bliższe są argentyńskiemu Trevelin niż stołecznemu Santiago. Warto pamiętać, że sama Patagonia w ojczyźnie Pablo Nerudy też nie jest jednolita. Wyróżniamy jej dwie główne części: kontynentalną, na której kulturę i zwyczaje w dużej mierze mieli wpływ argentyńscy gauchos, oraz archipelag, który kulturowo czerpał głównie od chilotes przybyłych z Wyspy Chiloé. Archipelag to głównie przemysł drzewny i rybołówstwo, życie między lasem a morzem. Inny klimat i mniej ostre, mgliste światło. Ze względu na bliskość fiordów jest tam więcej dni deszczowych, co wpływa – na przykład – na gorszą jakość owczej wełny.

Kultura gauchos

Już lot z Santiago do wietrznej Balmacedy, jednego z lotnisk chilijskiej Patagonii, sprawia, że w przeciągu dwóch godzin zobaczymy zmianę nie tylko w krajobrazie. W samolocie oprócz turystów w butach trekkingowych i polarach, często z logo tej samej firmy, dostrzeżemy pasażerów w tradycyjnym sombrero argentyńskich gauchos lub w boinie. Na ten czarny beret o średnicy 12 cm natrafimy w Kraju Basków i Nawarze, stąd jego lokalna nazwa gorra vasca. W patagońskich miasteczkach bez problemu znajdziemy sklepy dla gauchos, w których można kupić boiny, noże, poncha, liczne wyroby ze skóry, paski, torby, portfele oraz akcesoria do jazdy konnej i parzenia mate.

Sekcja historyczna sklepu dla gauchos w Coyhaique, Chile
Sekcja historyczna sklepu dla gauchos w Coyhaique, Chile

Gaucho to Metys, który w XVIII i XIX w. zamieszkiwał tereny Argentyny, Urugwaju i Río Grande del Sur w Brazylii. Konny nomada sprawny w oporządzaniu żywego inwentarza. W Argentynie i Urugwaju słowo to oznacza też osobę szlachetną i odważną2.

Kultura gauchos od początku oparta była na gromadzeniu się przy ogniu, rozmowie i braku pośpiechu. Stąd do dziś mówi się, że kto spieszy się w Patagonii, traci czas. I faktycznie, kiedy chodziłem po sklepach, sklepikach i stoiskach Coyhaique, miałem wrażenie, że czas jest jednym z produktów dostępnych na półkach. Na miejscu i na wynos. Bez ograniczeń i karty stałego klienta. W sklepie z wyrobami ze skóry „Gazuza” właścicielka pyta, jak do niej trafiłem, pokazuje porozwieszane w gronach paski, torby i portfele. Wprowadza mnie w historię firmy. W kiosku „LorshKenk” na Plaza de Armas, głównym skwerze miasta, prowadzące go małżeństwo, Carolina i Sebastián, opowiada mi, jak do liści herbaty dodaje sproszkowane owoce calafate. W jaki sposób wekuje dżemy i ile cukru dodaje do przetworów z owoców maqui. A także o córce, która mieszka w Santiago i którą z powodu wysokich cen biletów lotniczych niełatwo odwiedzić.

Rolę wspólnoty widać w trakcie takich cyklicznych wydarzeń jak la esquila czy la señalada. Ta pierwsza to strzyżenie owiec, które odbywa się raz w roku, w lecie. Druga ma miejsce w listopadzie i grudniu – polega na podcinaniu lub znakowaniu owcom uszu w celu wskazania właściciela. Z kolei organizowana w regionie jineteada (doma gaucha) to forma rodeo, w której jeździec zazwyczaj musi utrzymać się na koniu od 8 do 14 sekund. Oprócz praktycznej i widowiskowej funkcji we wszystkich przypadkach chodzi w dużej mierze o spędzenie czasu z rodziną, sąsiadami, mieszkańcami pobliskiej wsi. Bycie razem.

Poncza w sklepie dla gauchos w Coyhaique, Chile

Asado

Trudno o patagońską uroczystość czy święto bez asado lub cordero al palo. Forma pieczenia mięsa na ruszcie wywodzi się od gauchos i ma w Argentynie, Urugwaju i na południu Chile bogatą tradycję. W przypadku cordero al palo jagnię rozpościera się na metalowej krzyżowej konstrukcji i piecze nad ogniem tak długo, aż odpowiednio wytopi się tłuszcz, mięso stanie się miękkie i soczyste, a skórka chrupiąca. W trakcie procesu mięso polewa się ciepłą wodą z dodatkiem soli i czosnku. Serwuje się je najczęściej z gotowanymi ziemniakami, pieczywem, dużą ilością czerwonego wina i pebre. To ostatnie to popularny w całym kraju dodatek do dań, składający się z cebuli, kolendry, czosnku, octu, pomidorów i soli. Podobnie jak w przypadku opisanych powyżej wydarzeń, asado lub cordero al palo to coś więcej niż zwykłe grillowanie. To szansa na niespieszne pobycie razem i wzmacnianie więzi.

Słowa płynące przez eter

Misjonarz Antonio Ronchi Berra prowadził działalność duszpasterską w chilijskiej Patagonii, zarówno w jej części kontynentalnej (od Lago Verde po Villa O’Higgins), jak i archipelagu (od Melinki po Tortel). Oprócz szerzenia wiary katolickiej jego misją było zaspokojenie potrzeb materialnych rozsianych na tych rozległych terenach mieszkańców. W tym celu organizował dostawy żywności, maszyn, narzędzi i pomocy naukowych, aby mogli budować ośrodki integracji, kapliczki, stacje radia i telewizji, a także zaangażować się w rękodzieło i prace rolniczo-hodowlane.

Jednak jedną z jego największych zasług było uruchomienie systemu komunikacji radiowo-telewizyjnej Madre de la Divina Providencia (Matka Boża Opatrzności). Madipro, bo tak w skrócie nazywa się sieć, od początku miała na celu nie tylko ewangelizację często odizolowanych społeczności, ale dodatkowo, przez dostarczenie im narzędzi i infrastruktury, umożliwienie komunikowania się z innymi wspólnotami. Funkcji czysto praktycznej (zostawianie sobie wiadomości czy ogłoszeń o sprzedaży i zakupie towarów) towarzyszyła chęć wzmocnienia tożsamości regionalnej i ochrony stylu życia, zanim do regionu zawita modernizacja, co musiało nastąpić prędzej lub później3. Ogłoszenia w tej formie przekazuje się do dziś, a podróżując po Patagonii, na przykład w Puerto Río Tranquilo, możemy natknąć się na pomniki ojca Ronchi.

Yerba mate na półkach supermarketu w argentyńskim Trevelin
Yerba mate na półkach supermarketu w argentyńskim Trevelin

Karciane triki

Skoro mowa o wspólnym spędzaniu czasu, trzeba wspomnieć o truco. Nazwę tej gry w karty tłumaczy się jako „trik” lub „sztuczka”. Pochodzi od walencjańskiego truc lub truque i w Ameryce Południowej cieszy się dużą popularnością. Do truco siada od dwóch do ośmiu graczy. Gra się hiszpańską talią złożoną z czterdziestu kart, a w przypadku gry w parach jakakolwiek rozmowa jest zabroniona. Partnerzy z drużyny mogą się ze sobą porozumiewać jedynie za pomocą gestów (uniesienie brwi, mrugnięcie okiem, ruch ustami) i nuconych rymowanek. W Chile gra najbardziej popularna jest właśnie w Patagonii. W opowiadaniu Claudio-Maxa Rosso Heydela The Carver jego główny bohater, Juvenal, pracuje przy budowie Carretera Austral4, na którą zjeżdżają robotnicy z całego Chile. Kiedy wieczorem w baraku zasiadają do partii truco, mężczyźni z północy kraju są zdziwieni, bo spodziewali się raczej popularnej w ich regionie gry w brisca5. Pośród żartów i śmiechów, zaczynają jednak rzucać karty i recytować komendy, dając się wciągnąć w truco.

Cueca

Cueca to narodowy taniec Chile. Miałem okazję zobaczyć go na promie płynącym wzdłuż fiordów z lodowca Laguna San Rafael do Puerto Chacabuco, kiedy animatorka zaprosiła chętnych na parkiet i okazało się, że siedzący ze mną przy stoliku Juan Pablo tańczy ją całkiem nieźle. Kuekę tańczy się w parach mieszanych, a jej znakiem rozpoznawczym jest trzymana w prawej ręce chusteczka, którą tancerze przekazują sobie nawzajem w serii płynnych obrotów i półobrotów. Tłumaczka opowiadań o Patagonii, Verónica Tapia Brannt, porównała ją do ruchów kogutów wabiących kury6.

Cueca tańczona była często w dwóch lub trzech parach. Bezpośrednią przyczyną był fakt, że domy miały skromne izby i więcej osób po prostu nie mieściło się „na parkiecie”. Jednak równie ważne było to, że tańczenie kueki miało charakter uroczystego wyrażania patriotyzmu, wobec czego liczba tancerzy i jakość wykonania schodziły na dalszy plan wobec chęci okazania przynależności do własnej ziemi7. Cueca dotarła do Chile na początku XIX wieku (1815-1830) pod nazwą zamacueca. Ma korzenie afroindoeuropejskie i jest mieszanką tańców afrykańskich niewolników z tańcami europejskimi zamerykanizowanymi przez społeczności kreolskie. Taniec prawdopodobnie przybył najpierw wraz z niewolnikami do Peru, znany był początkowo jako cueca peruana, jednak ze względu na ówczesne konflikty z Chile nazwę zmieniono na marinera. Cueca jest obecna także w Boliwii i Argentynie, a w Meksyku znana jest jako chilena – przybyła tam prawdopodobnie wraz z rozbitkami z chilijskiego statku w połowie XIX w.

Pomimo istnienia peruwiańskiej poprzedniczki (zamacueca) uznaje się, że cueca jako taka narodziła się w Chile, od wiosek po miasta, z północy na południe (Ñuble, Bíobio, Araucanía, Los Ríos i Los Lagos), a stamtąd na przełomie XIX i XX w. wraz z osadnikami zawitała też do Regionu Aysén w Patagonii8. Tańca naucza się do dziś, zarówno w szkołach, jak i zespołach ludowych, obecna jest także jej wersja turniejowa. Istnieją rządowe wytyczne, mówiące, aby 18 września (narodowe święto Chile upamiętniające zwołanie pierwszego Zgromadzenia Narodowego w 1810 r.) tańczyć kuekę i przywdziać tradycyjny strój huaso (wywodzący się z kultury andaluzyjskiej, który w uproszczeniu można by określić jako ubiór chilijskiego kowboja). Rządowe dekrety ustanowiły 17 września „narodowym dniem kueki” i zdefiniowały ją jako taniec narodowy, którego powinno się nauczać i popularyzować w każdym możliwym miejscu9.

Chamamé

Czy w związku z tą popularyzacją na terenie kraju i silnym związkiem z chilijską tożsamością cueca jest obecna także w Patagonii? Nie do końca, bo choć z pewnością nie jest tańcem nieznanym, na południu Chile częściej tańczy się chamamé, w którym ciasno objęci tancerze wykonują obroty w lewo i w prawo.

Chamamé ma swoje korzenie w prowincji Corrientes w Argentynie, a polka z tego regionu prawdopodobnie pochodzi od plemienia Guaraní. Do Patagonii przybyło na płytach gramofonowych w latach 40. ubiegłego wieku. Z pokolenia na pokolenie było przekazywane ustnie, na płytach, później na kasetach i przez radio, i dziś jest mocno zakorzenione w chilijskiej Patagonii, zarówno jako muzyka, jak i taniec. Najszerszy zasięg osiągnęło w latach 80. i 90. Wcześniej bowiem, ze względu na skalę trudności, jedynie bardziej doświadczeni muzycy i tancerze mogli się pokusić o jego wykonanie. Poza tym w niektórych częściach regionu chamamé było zepchnięte przez ówczesne władze na margines jako symbol argentyńskości10.

O popularności chamamé w regionie świadczą takie wydarzenia jak Chamametón, czyli dosłownie maraton tego tańca. Co roku w Coyhaique ustawia się kilka namiotów, w których pary tańczą aż do ostatniej, która ma jeszcze siłę na niezliczone obroty. W listopadzie 2025 r. w konkursie wzięło udział szesnaście par, które rywalizowały w kategoriach: dzieci, młodzież i dorośli. Mieszkańcy Coyhaique, Antonio España i María Fernanda Bonnassiolle ustanowili nowy rekord – 10 godzin i 18 minut nieprzerwanego tańca, o trzy minuty dłużej niż w roku poprzednim. Sponsorzy dostarczyli tancerzom i lokalnej społeczności 1500 sopaipillas, smażonych na głębokim oleju chilijskich placków, oraz paletę z 1440 opakowaniami yerby mate11. No właśnie, skoro już wspomnieliśmy o mate.

Pomnik mate na rondzie przy wjeździe do Coyhaique, Chile
Pomnik mate na rondzie przy wjeździe do Coyhaique, Chile

Złoto księży

W zbiorze swoich wierszy El tiempo y el silencio (Czas i cisza) Carlos Bello „El Talebo” Durán opisuje patagońskie zawody (postrzygacz owiec, kosiarz), składa hołd akuszerce Julii Bon, która stawiała czoło kapryśnej patagońskiej pogodzie, przekraczając rwące rzeki, aby odebrać liczne porody w regionie. Opisuje trudy życia (takie jak problemy zdrowotne spowodowane wysoką wilgotnością powietrza), dokumentuje przedmioty codziennego użytku (nóż verijero czy espadryle). O mate mówi jako towarzyszce życia, porównując ją do wiernego psa. Ze swoim gorzkim posmakiem, kiedy odpowiednio spienione, zaparzone w czystej górskiej wodzie przechodzi z rąk do rąk, stanowi stały element patagońskiej codzienności. Zwana jest też „złotem księży”, bo na początku osadnictwa jezuici mieli licencję na handel yerbą. Obok Argentyny, Urugwaju i Paragwaju na południu Chile mate wyznacza rytm dnia. Według zwyczaju ten, kto budzi się pierwszy, pali w piecu i wstawia wodę, którą chwilę później zaleje yerbę, aż powstanie cicho bulgocząca pianka. Następnie przekaże ją z rąk do rąk w niezmiennym rytuale wzmacniania więzi rodzinnych, sąsiedzkich i przyjacielskich (tzw. mateada). „Nastaw czajniczek, żebyśmy mogli działać”, mawia teściowa mojego przyjaciela, bo dzień nie może rozpocząć się bez zanurzenia bombilli i pierwszego łyku. Ożywiony tematem teść przyznaje, że dopiero po zaparzeniu pierwszej mate jest w stanie poukładać myśli i zaplanować dzień. I faktycznie, jak zauważyła Ángela z Museo Regional de Aysén: mate spożywane w towarzystwie zachęca do rozmowy; spożywane w samotności zachęca do myślenia.

Dominuje naturalna, gorzkawa wersja, choć całkiem popularne jest też parzenie mate na słodko z dodatkiem cukru. W cieplejsze dni zdarza się picie tereré, popularnej głównie w Paragwaju mate na zimno z kostkami lodu i dodatkami na przykład mięty lub cytryny. Mate to smak Patagonii. Smak jej wody, bo ciężko o drugą taką na świecie. Zaparzone na małej plaży niedaleko wodospadu Salto Río Ibáñez lub puszczone w obieg w domu w dalszym interiorze w okolicach Villa Ortega. Niewielkim, schludnym, pachnącym czystością. Wystawionym na kaprysy tutejszej pogody, drewnianym i przytulnym. Nie ma tu zasięgu, więc jest się ze sobą bardziej. Gospodarz w popularnych tutaj espadrylach puszcza mate w obieg uważnie, nabożnym gestem gościnności. Nie potrzeba słów, warto tylko docenić tę chwilę.

i pozostałe…

Chilijska Patagonia, pielęgnując swoją kulturę i tradycje, dzieli się nimi ze światem także przez tzw. fiestas costumbristas. Festiwal czereśni w Chile Chico czy święto smażonej ryby (Fiesta del Pescao Frito) w Puerto Cisnes to tylko pojedyncze przykłady. Podczas tej drugiej przenosi się przez zatokę dom jednego z sąsiadów w inne miejsce (tzw. La Gran Minga Cisnense). Tradycję tę zaczerpnięto z Wyspy Chiloé, gdzie przenosiło się w ten sposób domy drogą lądową lub wodną przy pomocy wołu lub łódek. Ponownie wracamy do znaczenia działania we wspólnocie, bo podejście „dziś dla ciebie, jutro dla mnie” było szczególnie ważne w trudnych warunkach klimatycznych regionu.

Puerto Piedras, prowincja Aysén, Chile
Puerto Piedras, prowincja Aysén, Chile

Pod koniec listopada zeszłego roku w stolicy Chile odbyło się Expo Patagonia Santiago 2025. Przez trzy dni 25 wystawców z południa prezentowało swoje rzemiosło, potrawy i alkohole. Wystąpił zespół ludowy ze szkoły Baquedano i lokalna grupa Los Amigos Criollos.

Wydarzenie przyciągnęło 42 000 odwiedzających, a wystawiającym pozwoliło nawiązać nowe kontakty handlowe i zwiększyć sprzedaż swoich wyrobów12. Kilka dni później rozmawiano o tym u mojej przyjaciółki w pokoju nauczycielskim w Coyhaique. Padło pytanie, dlaczego ton artykułu opisującego tę inicjatywę sugeruje, jakby chodziło o pokazanie kultury innego kraju, egzotycznej i nieznanej. Łańcuch Kordyliery Patagońskiej po raz kolejny okazał się granicą nie tylko geograficzną, ale i kulturową. Jeśli zdecydujemy się odkryć Patagonię, po pokonaniu tej pierwszej, co obecnie nie jest już dużym problemem, ta druga sama się przed nami otworzy.

Kamil Kaczmarski

Fotografie wykonane przez autora

Dziękuję Ángeli Morales Márquez z Museo Regional Aysén, Miguelowi Muñoz z wydawnictwa El Ñire Negro, Maríi Vidal i Pawłowi Górajowi za poświęcony czas, gościnę, pomoc przy napisaniu tekstu i zaproszenie do zanurzenia się w wyjątkowy świat chilijskiej Patagonii.


Kamil Kaczmarski – autor książki poetyckiej Aita, publikował m.in. w miesięczniku „Poznaj Świat”, magazynie „Presto” i kwartalniku literackim „KZO”, który również współtworzył. Na swoim blogu opisuje życie codzienne i tradycje Luksemburga, relacje z podróży oraz Hiszpanię, do której regularnie wraca.
https://kamilkaczmarski.wordpress.com/
https://soundcloud.com/kamil_kaczmarski


  1. Album Parque Nacional Patagonia Chile, Fundación Rewilding Chile, Tompkins Conservation/Rewilding Chile, 2022, ss. 185-186. ↩︎
  2. https://dle.rae.es/gaucho ↩︎
  3. https://www.museoregionalaysen.gob.cl/colecciones/emisoras-madipro ↩︎
  4. Główna droga biegnąca przez Patagonię, której budowę rozpoczęto w 1976 r., aby uniezależnić region gospodarczo od Argentyny. Połączyła miejsca, do których wcześniej można było dotrzeć jedynie samolotem lub statkiem. Carretera Austral przypomina budowę drzewa: pień (droga główna) i odgałęzienia prowadzące do większych i mniejszych miejscowości. ↩︎
  5. Popularna głównie w krajach śródziemnomorskich i Ameryce Łacińskiej gra w karty rozgrywana hiszpańską talią. ↩︎
  6. Claudio-Max Roso Heydel: A Patagonian Man’s Anthology, 3. edycja: listopad 2023, s. 59. ↩︎
  7. Cecilio Aguilar Galindo: La Música Tradicional de Aysén continental, Ñire Negro Ediciones, 1. edycja: 2023, ss. 54-55. ↩︎
  8. Tamże, ss. 49-50. ↩︎
  9. Tamże, s. 38. ↩︎
  10. Tamże, s. 34. ↩︎
  11. https://www.diarioregionalaysen.cl/noticia/actualidad/2025/11/pareja-bate-nuevo-record-en-la-decima-chamameton-en-coyhaique (dostęp: 20/02/2026) ↩︎
  12. https://www.diarioregionalaysen.cl/noticia/actualidad/2025/12/expo-patagonia-santiago-2025-cimenta-el-desarrollo-economico-y-turistico-de-coyhaique (dostęp: 15/02/2026) ↩︎

Wpłać dowolną kwotę na działalność statutową.
"Akcent" jest czasopismem niezależnym. Wschodnia Fundacja Kultury -
współwydawca "Akcentu" utrzymuje się z ograniczonych dotacji
na projekty oraz dobrowolnych wpłat.
Więcej informacji w zakładce WFK Akcent.

Przejdź do treści