Adriana Majdzińska – regeneracja wyobraźni
(…)
Ogromny talent rzeźbiarski Ady Majdzińskiej dał o sobie znać już w jej pracy dyplomowej Siedem grzechów głównych z 2000 roku, którą autorka opatrzyła następującym komentarzem: Nawiązują formą do herm – rzeźb stawianych w starożytnej Grecji na rozstajach dróg, będących rodzajem drogowskazu czy kapliczki. Przedstawiających zwężający się ku dołowi prostopadłościan zwieńczony popiersiem Hermesa, boga wędrowców. Miały wskazywać drogę, przestrzegać, ale też chronić podróżników. Długo myślałam o ludzkich słabościach, niedoścignionych pragnieniach, imperatywach pchających ludzi do podejmowania karkołomnych decyzji i czasem irracjonalnych wysiłków, by zdobyć władzę, sławę czy pieniądze. Uwikłani w nie tworzymy historię naszego świata pełną bólu i tragedii dla jednych – spełnienia dla innych. „Siedem grzechów głównych” to formy będące symbolem pojęć, które przedstawiają. Grzechy są domeną ludzi, więc mają „ludzki” wymiar – najwyższa ma 180 cm. Są powszechne, dlatego wykonane z topoli – drewna uważanego za chwast. Bliskie każdemu człowiekowi, dlatego przez każdego identyfikowalne: Pycha, Chciwość, Nieczystość, Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, Zazdrość, Gniew, Lenistwo.
Siedem grzechów głównych to zespół w miarę regularnych prostopadłościanów na rzucie prostokąta, lekko rozszerzających się ku górze, o czytelnej strukturze, polichromowanych na naturalny kolor drewna, z wykorzystaniem – w zwieńczeniach – blachy stalowej, juty, płatków złota oraz farby (głównie czerwonej, w mniejszym stopniu brązowej i czarnej) dla podkreślenia indywidualnego charakteru każdego z grzechów. Pycha – z płaszczyzną złota na lekko zaokrąglonym wierzchołku, Chciwość – ze zwieńczeniem obwiązanym jutą niczym workiem z kosztownościami, Zazdrość – o strzępiastym, drapieżnym szczycie, pomalowanym czerwienią wpadającą w brąz, Nieczystość – z krwistą plamą czerwieni na wierzchołku, Gniew – ze stalowym ostrzem na szczycie, Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – z pękatym „brzuchem” poniżej prosto zakończonego wierzchołka, i Lenistwo – w postaci półkolistego prostopadłościanu bez żadnej dekoracji, który jako jedyny nie stoi, lecz leży.
Siedem grzechów głównych, mimo swej prostoty – a może właśnie dzięki niej – przyciąga wzrok, intryguje, wręcz zachęca do obejrzenia z każdej strony. W przeciwieństwie bowiem do klasycznych, figuratywnych rzeźb pomnikowych, mających wyraźnie wyodrębnioną część frontową, od której należy rozpocząć oglądanie, w przypadku prac Ady Majdzińskiej każda ich część jest równie ważna. Wynika to z faktu, że autorka pragnie skłonić widzów do chwili refleksji, podjęcia własnej – indywidualnej – próby interpretacji, odczytania symboliki i przesłania poszczególnych realizacji. A ponieważ użyty do ich stworzenia materiał – naturalne drewno, emanujące ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa – nastraja zdecydowanie optymistycznie, grzechy sprowadzone do całkowicie abstrakcyjnych, symbolicznych form wydają się mimo wszystko nie tak straszne i dają nadzieję na ich przezwyciężenie.
(…)
Ada Majdzińska najchętniej i najpełniej wypowiada się w cyklach kompozycji. Niezależnie od materiału, w jakim tworzy, zawsze zwraca uwagę na jego strukturę, wewnętrzną spójność (gęstość materii), kształt ogólny (zwłaszcza w przypadku kamieni) i kolorystykę. To bardzo wymowny przykład harmonii między formą i treścią – najważniejszego aspektu twórczości autorki, pracującej nad danym dziełem tak długo, aż jego forma stanie się symbolem pojęcia, do którego się odnosi.
Już w 2003 roku powstałaniezwykle sugestywna, przyciągająca wzrok Videoinstalacja. Jak napisała Ada Majdzińska w komentarzu: praca składa się z siedmiu form wykonanych z betonu i brązu przypominających kształtem telewizory (każdy o wymiarach 60 x 70 x 25 cm). Wypolerowane metalowe „ekrany” odbijają przestrzeń, w której się znajdują, tworząc tym samym projekcję rzeczywistości. To propozycja autorki dla widza, aby skupił się na własnym odbiciu, na sobie samym jako jedynej, namacalnej i niepodważalnej wartości.
Z kolei 2007 rok zaowocował cyklem pięciu rzeźb, rodzajem assemblages (drewno polichromowane, elementy metalowe, skóra), pod wspólnym tytułem Masculinum. Dopełniły go bardzo ekspresyjne rysunki wykonane na płycie MDF – męskie akty bez głów i nóg, ukazane od tyłu. Silne, muskularne ciała zdają się rozpychać, wypełniać całą przestrzeń płyty, aż do samych jej krawędzi. Monochromatyczne w dużej mierze i dwuwymiarowe rysunki przyciągają wzrok intensywnym światłocieniem i grą drapieżnych kresek, za pomocą których Ada Majdzińska nadała ciałom rzeźbiarski charakter. Same rzeźby zaś, wiszące tuż obok, to już zdecydowanie trójwymiarowe formy przestrzenne. Ich kształt nasuwa skojarzenie z wąskimi dwuskrzydłowymi „szafami” o maksymalnej wysokości 110 centymetrów. Powierzchnie są pobrużdżone i polichromowane na ciemno, a elementy łączące u dołu – skórzany, wysłużony pasek, podniszczona zasuwa z zardzewiałą kłódką, sama stara kłódka lub proste, wyraźnie zużyte metalowe uchwyty – przywodzą na myśl wnętrza zabytkowych domów.
Powstała w ten sposób interdyscyplinarna całość to symboliczne „zamknięcie” męskich torsów na kłódki, zamki i zasuwy, do których autorka niestety nie ma klucza, ponieważ świat mężczyzn jest dla niej – podobnie zresztą jak dla wielu innych młodych kobiet – często zbyt hermetyczny, a tym samym niedostępny i niezrozumiały.
Także w 2007 roku pracownię Ady Majdzińskiej opuściło kilkanaście kompozycji z cyklu Memuary. Powstały głównie z otoczaków zebranych na pomorskich polach. To w gruncie rzeczy bardzo charakterystyczny symbol (ikona) twórczości kilku pokoleń trójmiejskich artystów, którzy tak chętnie wykorzystywali i nadal wykorzystują polodowcowe kamienie różnej wielkości jako istotny element wielu kompozycji. Dla Ady Majdzińskiej otoczaki niosą w sobie niepowtarzalny znak czasu, zostały bowiem przywleczone przez lodowiec, a woda nadała im ostateczny, obły kształt, którego zdaniem rzeźbiarki nie powinno się zasadniczo zmieniać. Dlatego też ograniczała ingerencję w ich strukturę. Dodawała jedynie kilka metalowych prętów obejmujących czule ich powierzchnię, wypełniała silikonem lub jasnobrązowym woskiem płytkie rowki obiegające niektóre z kamieni, okrywała wybrane miejsca kawałkiem materiału lub płatkiem złota, a niekiedy umieszczała w nich swoje zdjęcia, notatki, kosmyki włosów i inne pamiątkowe drobiazgi. W efekcie każdy z kamieni stał się czymś na kształt zapieczętowanej kapsuły czasu, niosącej w przyszłość ślad o samej artystce.
(…)
Całość w wydaniu papierowym i na www.nexto.pl albo www.e-kiosk.pl

