Aleksandra Zińczuk. Wiersze

Spis treści numeru 3/2011

 

stajenny mistycyzm

nie dowierzam ekstazom mniszek
mistyczek krwi mistyczek wody
wszystkich Katarzyn
Luiz od Nicości
ich stupory lewitacje hipertermie omdlenia
wyliczone kroki Anieli
niczym barwne E102 w puszkach jednej marki

z uporem postanowiły dzielić się swymi wizjami
i łaską promieniującą dziwnym trafem z męską sekretarką
zwinięte skrupulatnie listy podawane przez kraty
z dala od sióstr bez insynuacji może
po prostu to była też
kobieca zawiść

nie czyni to bynajmniej bardziej przekonującym
Jana od Krzyża na przykład choć przyznaję
można mieć
do niego słabość

czy strach czy ufność sprawiała że bez podobnych
ceregieli wypełnili co pisane było
ostrzeżona przez posłańca Maria
nawiedzony we śnie Józef
ich syn wspominał najwyżej kuszenie na pustyni

boski to chyba atrybut trzymać się ludzko w ryzach

 

Nie uczyniony ręką ludzką

w tym tygodniu uratowane trzy motyle. Ocalony –
mówią: motyl to dusza, trzy dusze, jeden
doniczkowy kwiat, też żyjąca istota, ubogie
dzieci dostały odzież i obuwie, żebracy
przy kościele parę złotych
a kiedyś nawet wzięliśmy do domu psa ze schroniska

nie mam złudzeń, że jestem dobrym człowiekiem
oszukuję rodzinę (nie dla dobra sprawy, ale dla mojej sprawy, a
to co innego)
zrywam się w godzinach pracy
wydaję na bzdety zasilając państwową gospodarkę, która
myśli o konsumentach tylko jak o podstawie budżetu

niczym Szymon zarzucam sieci, ryba częścią
kręgosłupa stoi mi w gardle
pożeram sam siebie
aż do momentu trzykrotnego jednoczesnego wyrzeczenia
odkąd ponownie nadano mi imię

jak Tomasz muszę zamoczyć palce we krwi
żeby później uwierzyć
ode mnie suchy prowiant dla powodzian
i ze trzy esemesy na rzecz dziewczynki
walczącej o życie:
kiedy z mojego abonamenckiego konta upłynęło prawie 10 PLN
jej rodzice modlili się o przeszczep takiego małego serca
modlili się bo tu św. Owsiak nie pomoże i św. Mikołaj
bez brody cudnych szat, modlili się
żeby umarło dziecko ze zdrowym sercem, najlepiej
w wieku ich córki, trzyletniej

rozumiem Marię Magdalenę podejrzaną
patronkę Graala
bo nauczono nas wzywać Judasza na zawołanie

nie jestem mistykiem wizjonerem ani poetą
z prochu nie powinni przemawiać
tym różni się czas żyjących

raczej jak Tadeusz Juda szukający swojego
odbicia Nierukotwornyj
bliźniaczo podobny brat twój

 

Więcej wierszy w papierowym wydaniu „Akcentu”.

Font Resize
Contrast