Waldemar Michalski – wiersze. Oryginały i przekłady.

Kolekcja tłumaczeń

Waldemar Michalski

Walą się mury Jerusalem

Synowi Januszowi na nowe spotkanie

1. Wczoraj byliśmy w cerkwi
wszyscy święci odprowadzali cię do raju
na tęczowym łuku słowo amen
zamykało usta
otwierało rany
zapaliliśmy świeczki
zielonooka Pani
przytuliła mocniej swoje dziecię
niewidoczne działo się poza nami
stanął czas i stanęła rzeka
byliśmy razem
zaczynam wierzyć
każde rozstanie
jest początkiem nowego spotkania.

2. Gdy syn umiera walą się mury Jeruzalem
obcy pytają czy prawda
milczą stare tablice
do domu droga daleka
kto czeka
widziałem jak więdną kwiaty
wypalają się ognie
wysycha ziemia
i pęka kamień
wczoraj – jest
dzisiaj – było
jutro – bez odpowiedzi
czas – rozbity garnek

nie podam ci wiosła
choć widzę znak otwartej dłoni.

3. To nieprawda, że nie przyjdziesz
wieczorem – mówiłeś przecież
poczekaj
to ja się spóźniam
wszystko gotowe
stół komputer rysowane plany
jakby wycięte z prospektu
obrazy znad Dniestru i Prypeci
kilka aktualnych książek
kalendarz otwarty na jutro
kto dopisał znak pytania
nikt nie włącza domofonu
klamka milczy

kochałeś –
i chciałeś być kochany
wiosło czeka.

4. Dlaczego, pytam, dlaczego?
w ciemność wędruję
nie słysząc słyszę
nie dotykając dotykam
wierząc czekam
marmurowa płyta
obca i ciężka nad miarę.
Wiosła jako skrzydła prowadzą po fali
srebrny Dniestr z biblijnego raju
otwiera kolejne bramy
kaczeńcami szeroka Prypeć płynie
od brzegu do nieba wiosna
od wczoraj do dziś kronika nie zapisana
a przed nami
droga coraz krótsza jakby bliżej Boga.

5. Co robią o świcie sroki na cmentarzu
niby dzień a jeszcze noc
witać i żegnać gotowe zarazem
odważne siostry samotnych braci
dwa kolory granatowy i biały
jak mundurki szkolnych dzieci
trochę życia i nadziei
tylko my tu po co
przed czasem kamień odwalony
czeka…

Lublin, listopad 2006 r.

 

[UKRAIŃSKI]

Падають мури Єрусалиму
[Walą się mury Jerusalem]

Синові Янушу на нову зустріч

1. Учора ми були в церкві
всі святі проводжали тебе до раю
на райдужній арці слово «Амінь»
замикало уста
розкривало рани
ми запалили свічки
зеленоока Пані
ближче пригорнула своє дитя
невидиме діялося поза нами
зупинився час і спинилась ріка
ми були разом

починаю вірити
кожне розставання
є початком нової зустрічі

2. Коли помирає син валяться мури Єрусалиму
чужі запитують чи правда
мовчать старі таблиці
додому дорога далека
хто чекає

Я бачив, як в’януть квіти
вигорають вогні
висихає земля
і тріскається камінь
вчора – є
сьогодні – було
завтра – без відповіді
час розбитий дзбанок

не подам тобі весла
хоч бачу знак відкритої долоні
знаю яке слово мовиш на прощання
і що сльозою скотилося по щоці

3. То неправда, що не прийдеш
увечері – ти ж бо обіцяв
почекай
то я запізнююсь
усе готове
стіл комп’ютер накреслені плани
ніби вирізані з проспекту
краєвиди з-над Дністра і Прип’яті
кілька книжок – на часі
календар відкритий на завтра

хто дописав знак питання
мовчить домофон
двері німують

ти кохав
і хотів бути коханим
чекає весло

4. Чому, запитую, чому?
мандрую в темря́ву
не чуючи чую
не торкаючи торкаюсь
з вірою чекаю
мармурова плита
чужа і важка понад міру

Весла як крила несуть над хвилею
срібний Дністер з біблійного раю
відкриває чергові брами
широка Прип’ять жовтцями плине
від берега до неба весна
від учора до сьогодні хроніка не записана
а перед нами
дорога щораз коротша все ближче до Бога.

5. Що роблять сороки на цвинтарі перед світанком
ніби день а ще ніч
готові привітати й попрощатись заразом
відважні сестри самотніх братів
два кольори – білий і темно-синій
як форми у школярів
трохи життя і надії
тільки ми тут для чого
завчасу камінь відвалений
чекає

Люблін, листопад 2006

przełożyła Natałka Kostiak


Z podróży na Wschód

Z dwóch Beduinów mój orszak się składał,
Każdy na wyższy kamień wskakiwał, przysiadał
I podawał mi ręce… i tak szedłem długo…
Juliusz Słowacki

1. Jaffa

Jaffa w nocy jak sen
na pustyni – być i żyć
sztuka wybranego plemienia
a w nocy drzewa to nie drzewa
domy to nie domy
jak Jonasz wyrzucony
na brzeg morza – świadectwo
niepokornych i nieśmiertelnych
biblijnych i dzisiejszych.
Żyd-Polak z Alei Róż w Warszawie
Antoni Słonimski mówił mi
zanim sam to zobaczyłem
i uwierzyłem: Jaffa w nocy
– sen który się spełnił.

2. W Cezarei

Może Cezar nawet tu był
na pewno zawsze było morze
słone i gorzkie żywe i martwe
i był jeden z niewielu
na imię miał Piotr
uwierzył w słowo –
było konieczne i oczekiwane
dzień po dniu
z chlebem i bez chleba
z nadzieją i wiarą
aż na szczyt Golgoty.

3.Jezioro Genezaret

Pod drzewem modli się
apostoł z długą brodą
przybył z daleka
mowa jego inna a jednak znajoma.
W lustrze wody cisza sprzed wieków
i kamień milczący świadek
w zielony brzeg łódź wpisana
jak kołyska zawieszona na fali
raz bliżej raz dalej
czy trzeba nowego objawienia?
Panie, tu jestem,
dlaczego odpływasz?

4.Nazaret

Najpierw do synagogi
później do składu z przyprawami
pieprz papryka smakowite ziarno
palestyńska dziewczyna
jak z obrazu Madonna
odlicza szekle
być znaczy mieć
nikt nie myśli o górze straceń
o wygnaniu bez winy.
Poranek – wszystko wraca do normy –
jest ogrodem
wiosennie kolorowym.

5. Kafarnaum

Przyjechali zobaczyli uwierzyli
otworzyły im się usta
kolumny białej synagogi
podtrzymują błękit nieba wysoki
jak blisko do nieba
jak daleko do domu –
dom Piotra nakryty dachem
jak baldachimem.

Przełamuję chleb i karmię się rybą
Panie dokąd nas prowadzisz?

6.Hajfa

Port dla błądzących po morzu –
na redzie statki pełne ziarna i oleju
i od wieków
zielone winnice Karmelu.

W klasztorze śniadanie w stylu francuskim
pełne misternej elegancji
i dobrego apetytu.

Prorok Eliasz z klasztornej groty
wzywa do pojednania
nie każdemu to w smak
i do strawienia:
nic o nas co przeciw nam!

Nad głowami nowoczesne myśliwce
znaczą na niebie znak krzyża –
ale krzyż nie jest tu znakiem
nadziei.

7.Nad Jordanem

Ocean daleko – pustynia blisko
ostatnią kroplę wypiła rzeka
przychodzimy bosi i nadzy
głowę chowając w ramiona
Jan dłonią nabiera wodę
i Słowo staje się znakiem
tu nad Jordanem
dziś bardziej współczesnym
niż widmo Krzyża
gdzieś za górami
za plecami
w sercu przebitym włócznią.

8.Morze Martwe

Jeżeli piekło może być słone
to jesteś u jego brzegów
pochłonęło Sodomę i Gomorę
i nadal cierpliwie czeka.
żadna gwiazda nie spada do jego
wypalonej misy.

Zmywamy ostatnie krople
niech sól idzie do soli
przyjechałeś żeby dotknąć
prawdy:
ona jest w tobie.

9. Jerycho

Jerycho u stóp klasztornej góry
sykomora niby ta sama
i źródło które daje życie
słyszę słowa:
zejdź z drzewa choć ze mną
zostaw swój codzienny bagaż
weź sandały – przydadzą się na drogę
która ma początek ale nie ma końca
trąby jerychońskie zburzyły bramy
abyś żył wolny nie jako ślepiec
i nie wracał już na drzewo.

10.Betlejem

Schyl głowę
jeśli nie chcesz mieć guza
brama jak ucho igielne
przyjść tu ze świeczką
znaczy rozświetlić dłonie
oddać Bogu to co boskie
napełnić dom swój radością
hotel nie każdemu pisany.

W podróży do Betlejem
już dziś daj się zapisać
od nowa jak wczoraj
księga wieczysta
zna imion wiele
a twoje?

11.Dolina Pasterzy

Beduini ciągle w odwrocie
kamienne szałasy, wielbłądy, pustynia
ze skały nie tryska woda
ogień nie zapala jałowca
manna i ryba ciężko zapracowane
jak w życiu
coraz trudniej
odnaleźć zagubioną owcę
Betlejem blisko
czy gwiazda ta sama?

12.Jerozolima

Kamień na kamieniu – skała na skale
w Dawidowym mieście pamięć
znaczy początek a to więcej
niż to co jest i było –
kręte uliczki wysokie bramy
wołanie muezzina
kolorowe kramy
przy ścianie świątyni-matki
stary żyd z wnukiem
karteczkę wciska w szczeliny
adres wiadomy i prośba znana.

Na ramionach krzyż niosą pielgrzymi
z chustą czeka Weronika
procesja idzie na Golgotę –
jutro zapiszę w kronice świata:
Jeruzalem żyje!

Epilog

Podróżować to jakby trochę mniej umierać
wędrujemy więc po światło Wschodu
i w Rzymie uparcie słowa szukamy.

Chrystus patrzy z przydrożnego krzyża:
jakich śladów wypatrujesz – pyta
staję jak niemowa otwarty na wrota

– tylko miłość wciąż ta sama
czeka na progu
spod przewodniej gwiazdy.

marzec 2013 r.

[LITEWSKI]

Iš kelionės į Rytus
[Z podróży na Wschód]

Mano palyda tebuvo du beduinai,
viens ant akmens užšoka, kitas už rankos ima
padėti man stengias… ir taip ilgai keliavau…
Juliuszas Słowackis

1. Jafa

Naktį lyg sapnas Jafà
dykynėje – būt ir likti
išrinktosios genties menas
o naktį medžiai tai ne medžiai
namai – ne namai
lyg Jona išmesti
į jūros krantą – paliudyt
biblijos ir dabarčios
nepaklusniuosius irgi nemariuosius.
Varšuvos Rožių alėjos žydas lenkas
Antonis Słonimskis man sakė
pirma nei pats išvydau
ir patikėjau: naktį Jafa
– jau išsipildęs sapnas.

2. Cezarėjoje

Gal net Cezario čia būta
be abejonės visada čia buvo
sūri ir karti gyva ir mirusi jūra
ir buvo vienas iš nedaugelio
Petras vardu
įtikėjęs žodžiu –
būtinu ir išlauktu
diena po dienos
su duona ir be jos
su viltim ir tikėjimu
net iki Golgotos viršūnės.

3. Genezareto ežeras

Po medžiais meldėsi
ilgabarzdis apaštalas
iš toli atkeliavęs
jo kalba kitokia bet vis tiek pažįstama.
Vandens veidrody šimtmečių tyla
ir akmuo nebylus liudytojas
prie žalio kranto prigludusi valtis
kaip lopšys bangos supamas
artyn tolyn
ar bereikia naujo apreiškimo?
Viešpatie, aš čia,
kodėl plauki nuo manęs?

4. Nazaretas

Pirmiausia į sinagogą
paskiau prieskonių krautuvėlėn
pipirai paprika gardieji grūdeliai
palestinietė mergina
kaip Madona iš paveikslo
atskaičiuoja šekelius
būti yra turėti
nieks negalvoja apie praradimų kalną
apie išvarymą be kaltės.
Ryto metas kai viskas grįžta į savo vietas
yra pavasario
spalvų sodas.

5. Kafarnaumas

Atėjo pamatė įtikėjo
jų lūpos prasičiaupė
baltõs sinagogos kolonos
prilaiko aukštą dangaus žydrynę
kaip arti lig dangaus
kaip toli lig namų –
Petro namą uždengia stogas
nelyg baldakimas.

Laužiu duoną žuvimi sotinuos
Viešpatie kur mus vedi?

6. Haifa

Uostas po jūrą klaidžiojantiems –
prieplaukoje grūdų ir aliejaus pilni laivai
ir amžių amžiais
žali Karmelio vynuogynai.

Vienuolyne prancūziški pusryčiai
sklidini misteriškos elegancijos
ir gero apetito.

Pranašas Elijas iš vienuolyno olos
šaukia vienybėn
ne kiekvienas skonį pagaus
ne kiekvienas ir virškins:
nieko apie mus kas prieš mus!

Virš galvų šiuolaikiniai naikintuvai
raižo danguje kryžmą –
bet kryžius čia nėra vilties
ženklas.

7. Prie Jordano

Vandenynas toli – dykuma čia pat
paskutinį lašą sugėrė upė
ateinam basi ir nuogi
susigūžę
Jonas pasemia saują vandens
ir Žodis tampa ženklu
čia prie Jordano
šiuolaikiškesniu
nei Kryžiaus šmėkla
kažkur už kalnų
už nugaros
širdy pervertoj ieties.

8. Negyvoji jūra

Jei pragaro paskandà gali būti sūri
esi prie jos krašto
Sodomą ir Gomorą prarijus
ir toliau kantriai laukia
jokia žvaigždė nekrenta į jos
išdegintą dubenį.

Nuplaunam paskutinius lašus
tegul druska sueina į druską
atvažiavai prisiliest
prie tiesos:
ji – tavyje.

9. Jerichas

Jerichas vienuolyno kalno papėdėje
šilkmedis lyg ir tas pats
ir gyvastį teikiantis šaltinis
girdžiu žodžius:
tuoj lipk iš medžio ir eik su manim
palikęs kasdienę mantą
aukis sandalais – pravers tam kely
teturinčiam pradžią be pabaigos
Jericho trimitai sugriovė vartus
kad gyventumei laisvas ne kaip aklys
ir nebegrįžtum į medį.

10. Betliejus

Nulenk galvą
jei nenori įgyti gumbo
anga lyg adatos skylutė
ateiti čia su žvakele
yra apšviesti delnus
atiduoti Dievui kas Dievo
džiaugsmo pritvindyt savo namus
ne kiekvienam skirta viešbutis.

Kelyje į Betliejų
jau šiandien leiskis įrašomas
iš naujo kaip vakar
amžinoji knyga
moka daug vardų
o tavąjį?

11. Piemenų slėnis

Beduinai vis pasitraukia
akmens buveinės, kupranugariai, dykuma
vanduo iš uolos netrykšta
kadagio ugnis neuždega
mana ir žuvis darbu pelnyta
kaip gyvenime
vis sunkiau
surast pasiklydusią avį
Betliejus čia pat
ar žvaigždė ta pati?

12. Jeruzalėje

Akmuo ant akmens – uola ant uolos
Dovydo mieste atmintis
reiškia pradžią taigi daugiau
nei kas yra ir kas buvo –
vingiuotos gatvelės aukšti mūrai
muedzino balsas
spalvoti prekystaliai
į plyšį Motinos šventyklos sienoj
senas žydas ir jo vaikaitis
spraudžia lapelį
adresas žinomas prašymas irgi žinomas.

Epilogas

Keliauti yra lyg ne iki galo mirti
Pėsčiuojam taigi Rytų šviesos
ir Romoj atkaklūs ieškome žodžio.

Kristus žvelgia nuo pakelės kryžiaus:
kókias pėdas stengiesi atsekti – klausia
stoviu lyg nebylys stačiai prieš vartus

– tiktai meilė vis ta pati
laukia ant slenksčio
po kelrode žvaigžde
2013-ųjų kovas

przełożył Vladas Braziūnas

 

[NIEMIECKI]

Auf der Reise in den Osten
[Z podróży na Wschód]

(Fragmente des Zyklus)

3.See Genezareth

Unter dem Baum betet
der Apostel mit dem langen Bart
er kam von fern
seine Sprache war anders und dennoch vertraut.
Im Wasserspiegel ist die Stille von Jahrhunderten
und der Stein – ein stummer Zeuge
am grünen Ufer legt ein Boote an
wie eine Wiege aufgehängt auf den Wellen
einmal näher einmal ferner
ist eine neue Offenbarung nötig?
Herr, hier bin ich,
warum schwimmst du fort?

 

4.Nazareth

Zuerst in die Synagoge
dann zum Gewürzmarkt
Pfeffer Paprika schmackhaftes Getreide
Ein palästinensisches Mädchen
wie von einem Madonnenbild
zählt Schekel
Sein heißt Haben
niemand denkt an den Galgenhügel
an Exil ohne Schuld.
Am Morgen – alles kehrt zur Normalität zurück –
ist es ein Garten
frühlingshafter Farben

 

6.Haifa

Hafen für Irrfahrer des Meeres
auf der Reede Schiffe voll mit Getreide und Öl
und seit Jahrhunderten
die grünen Weinberge des Karmel

Im Kloster ein französisches Frühstück
voll raffinierter Eleganz
und gutem Appetit

Der Prophet Elia aus der klösterlichen Grotte
fordert Versöhnung
nicht jedermanns Geschmack
es zu verdauen:
Nichts über uns, was gegen uns ist!

Über den Köpfen umreißen moderne Jäger
am Himmel das Zeichen des Kreuzes –
aber das Kreuz ist kein Omen
der Hoffnung.

 

7.Jordan

Der weite Ozean – die nahe Wüste
den letzten Tropfen trank der Fluss
wir kommen barfuss und nackt
den Kopf in den Schultern vergraben
Johannes schöpft Wasser mit der Hand
und das Wort wird zum Zeichen
hier am Jordan
heute, moderner
als das Gespenst des Kreuzes
irgendwo hinter den Bergen
hinter dem Rücken
im Herzen, durchbohrt von einem Speer.

 

8.Totes Meer

Wenn die Hölle salzig wäre
dann stündest du an ihren Ufern
sie saugt Sodom und Gomorrha auf
und wartet geduldig.
Kein Stern fällt auf ihre
ausgebrannte Schüssel.

Wir waschen den letzten Tropfen
Salz werde zu Salz
du kamst, die Wahrheit zu berühren:
Sie ist in dir.

 

10.Betlehem

Zieh den Kopf ein,
wenn du keine Beule möchtest
das Tor wie ein Nadelöhr
mit einer Kerze hierher zu kommen
bedeutet, deine Handflächen zu erhellen
Gott zurückzugeben, was Gottes ist
das Haus mit seiner Freude zu füllen
das Hotel ist nicht jedermanns Schicksal.

Zur Reise nach Betlehem
schreib dich heute schon ein
nochmal, wie gestern
das Grundbuch
kennt viele Namen,
deinen auch?

 

11.Tal der Hirten

Beduinen, stets auf dem Rückzug
Steinhütten, Kamele, Wüste
aus den Klippen sprudelt kein Wasser
der Wachholder fängt kein Feuer
Manna und Fisch sind hart verdient
wie es im Leben
immer schwerer wird
das verlorene Schaf zu finden
Betlehem ist in der Nähe
der Stern auch?

 

12.Jerusalem

Stein auf Stein – Fels auf Fels
die Erinnerung in Davids Stadt markiert
den Beginn und darüber hinaus
was ist und war –
verwinkelte Gassen hohe Tore
die Rufe des Muezzins
farbenfrohe Krämerläden
an der Wand die Mutter Gottes
ein alter Jude mit seinem Enkel
steckt Kärtchen in eine Ritze
die Anschrift ist bekannt, die Bitte vertraut

Die Pilger tragen ihr Kreuz auf den Schultern
mit dem Taschentuch wartet Veronika
die Prozession geht nach Golgatha –
morgen schreibe ich in die Chronik der Welt:
Jerusalem lebt!

przełożył Dieter Kalka


Włodzimierz Wołyński,
czyli w miasteczku Jozafata Kuncewicza

Jak przydrożne drzewa nasze stare matki
jeszcze coś gestykulują jeszcze coś wołają
ale kto ich słucha?

Drogi gładkie jak wyprasowane świąteczne
nogawki – coraz szybsze karawany
coraz bielsze zeszłoroczne śniegi.

Rok po roku nad tą samą rzeką – drabiniasty wóz
dyszlem o niebo zahacza pies nie szczeka
gospodarz życzliwy – wszystko wciąż możliwe.

Miasto z bajki pierwszych liter alfabetu
cztery cerkwie dwa kościoły – Boże spraw
by zawsze było głównym dworcem świata.

 

(FRANCUSKI)

Volodymyr-Volynskyï ou le bourg de Josaphat Koncévitch*
[Włodzimierz Wołyński,
czyli w miasteczku Jozafata Kuncewicza]

Comme les arbres au bord des routes nos vieilles mères
gesticulent encore crient encore quelque chose
mais qui les écoute?

Des routes droites comme les pantalons repassés
des jours de fête – des corbillards de plus en plus rapides
les neiges de l’an dernier de plus en plus blanches.

Année après année au bord de la même rivière – une charrette à ridelles
tient au ciel par sa barre d’attelage et les chiens n’aboient pas
le fermier jovial – tout est toujours possible.

La ville sortie du conte des premières lettres de l’alphabet
quatre églises orthodoxes et deux catholiques – Dieu fasse
qu’elle soit toujours la gare centrale du monde.

*Josaphat Koncévitch (1584-1623), martyr, le premier saint de l’Église gréco-catholique canonisé par Rome.

przełożyli Ludivine Chevalier i Jacek Giszczak


Miasto z królewską metryką

Długo oczekiwałem tego spotkania
przeczytałem w hotelu wiersz młodego
poety i droga wydała mi się krótsza
do galerii zeszłowiecznych portretów.

Próbowałem tłumaczyć i słuchać
dlaczego światło odwróciło się
od podniebnych wież w alei kasztanów
gdzie właśnie budziła się wiosna.

Panie – mówiłem błogosław tym co pozostali
obecność ich jak pomnik trwa –
kolanami wydeptany kamień
więcej znaczy niźli słów różaniec.

To miasto nazywa się Semper Fidelis
i przewodnik z laską jak Mojżesz
odczytuje z kamienia imiona i daty:
Sfinks tajemny przed ratuszem trwa.

 

(FRANCUSKI)

Ancienne cité royale
[Miasto z królewską metryką]

J’ai longtemps attendu ce rendez-vous
à l’hôtel j’ai lu les vers d’un jeune poète
et la route vers la galerie des portraits anciens
m’a paru plus courte

J’ai essayé de m’expliquer, d’entendre
pourquoi la lumière s’est détournée
des tours accolées au ciel dans cette allée
de châtaigniers où renaissait le printemps.

Seigneur – disais-je béni ceux qui restent
leur présence tel un monument dure –
la pierre usée par les genoux
en sait plus que des chapelets de mots.

Cette ville s’appelle Semper Fidelis
et le guide avec un bâton comme Moïse
déchiffre sur la pierre les noms et les dates:
un mystérieux Sphinx devant l’hôtel de ville perdure.

przełożyli Ludivine Chevalier i Jacek Giszczak


Zaproś nas Czarnoleski Janie

Słowa jak chleba nad stołem łamanego
z sercem spiżowym i czułym jak harfa
daj nam Czarnoleski Janie

Na wszystkie rany, umowy złamane
odwagę prawdy i siłę zwycięstwa
daj nam Czarnoleski Janie

Cierpliwości co siły przywraca
pokory i zawierzenia
naucz nas Czarnoleski Janie

Nade wszystko ojczyznę w wolności
przez pracy uszanowanie
naucz nas Czarnoleski Janie

 

(DUŃSKI)

Lad os invitere Jan fra Czarnolas
[Zaproś nas Czarnoleski Janie]

Ordene over brødet som brydes
med et hjærte som bronze og følelsesfuld
lige so en harpe
giv os Czarnoleses Jan

For alle sørger, bryder mange afteler
mod sandhed og stærk sejr
giv os Czarnoleses Jan

Tålmodighed som gengenfunden styrke
ydmyghed og forventmiger
lær os Czarnoleses Jan

Over all vores fædreland i Frem frihed
med ære til job
lær os Czarnoleses Jan

przełożyli Jadwiga Kosiorkiewicz-Księżycka i Poul Strandvil


Biały Pielgrzym

Nie zstąpił na nas jako błyskawica
ani jako krzew zapłonął na pustyni
krew z krwi i sól z soli tej ziemi
jako łza z oblicza Częstochowskiej Pani
O krzyż głowę wspiera i modli się z nami
gotów rękę podać swojemu oprawcy
Otwórz Przenajświętsza Pani
wszystkim nam skłóconym dłonie i serca.

Nie spłynął na nas jako obłok z wysokiego nieba
ani z głębi morza wystrzelił jak tęcza
w lewej ręce ciężki krzyż pielgrzyma
prawą znak daje oto krzyż zwycięstwa
Jeszcze wczoraj wśród nas był bratem
dziś ojcem twoim jest i synem twoim
ani zbrojny ani też skrzydlaty
z ducha tej ziemi jako pielgrzym biały

 

(DUŃSKI)

Den Hvide Pilgrim
[Biały Pielgrzym]

Han steg ikke ned til os som lynild
Ej heller blussed han som busken i ørkenen
Blod af blod og salt af salt af denne jord
Som en tåre på Den Sorte Madonnas kind
Han læner sit hoved mod korset og beder med os
Rade til at række sin torturerer sin hånd
Den Velsignede Jomfru åbner hjerterne og hænderne
på alle dem, som strides med hinanden.

Han kom ikke til os som en sky fra himlen
Ej heller viste han sig som en regnbue fra havets dyb
I sin venstre hånd holder han pilgrimmens kors
Med sin højre gør han korstegnet for sejr
Kun i går var han en broder i blandt os
I dag er han Faderen og vor søn
Han har hverken udstrakte arme eller vinger
Men er fra denne jordens ånd – som Den Hvide Pilgrim.

przełożyli Jadwiga Kosiorkiewicz-Księżycka i Poul Strandvil


Pod skrzydłem

Obudziłem się
świt oddzielał się
od nocy –
siostra skrzydłem anioła
dotknęła ramienia
nieustannie pulsowały
monitory
czas przepływał
kroplówką –
uwierzyłem że każda minuta
ma wymiar wieczności
a najbliższa godzina może być ostatnią

 

(FRANCUSKI)

Sous l’aile
[Pod skrzydłem]

Je me suis réveillé
l’aube se séparait
de la nuit –
l’infirmière
a touché mon épaule
de son aile d’ange
les écrans
palpitaient sans trêve
le temps s’écoulait
dans la poche à perfusion –
je compris que chaque minute
avait la dimension de l’éternité
et que l’heure suivante pouvait être la dernière

przełożyli Ludivine Chevalier i Jacek Giszczak


W Paryżu

Przed katedrą Notre Dame
wypatruję mojego Juliusza
w białych szarawarach
i trzewikach na podwyższonych obcasach
oto jest – wśród oczekujących
na wejście do wnętrza Matki Kościołów.

Ponad nami fontanna kamiennych
portali rozet i gzymsów –
jak mrówki wchodzimy do gniazda
jak barbarzyńcy rozdeptujemy ołtarze
na których jeszcze dzisiaj
rozdawano chleby i słowa ważniejsze
od skały.

Prezent dla przyjaciół:
zapuszkowane powietrze z Paryża
spinka do biustonosza – wierna kopia krzyża
i kartka z wieżą jak szyja żyrafy –
ku płynącym galerom sfruwają
złote i srebrne liście
szukamy wierzby nad Sekwaną.

Twój Krzemieniec nie po myśli politykom
Hotel Lambert także już sprzedany
tylko w nadbrzeżnych kafejkach
coś dla ciała i ducha
jak z Norwida dwadzieścia lat sławy
za jeden dzień szczęśliwy.

Z placu Concord pierwszym autobusem
wracam do domu.

[miejsce postoju, 28.07.1997]

 

(FRANCUSKI)

À Paris
[W Paryżu]

Devant la cathédrale Notre-Dame
je guette mon Juliusz
dans son sarouel blanc
et ses boots à talons
le voilà – au milieu de la file d’attente
devant la Mère des Églises.

Au-dessus de nous une cascade de portails en pierre
des rosettes et des corniches –
comme des fourmis nous entrons dans le nid
comme des barbares nous foulons aux pieds les autels
sur lesquels aujourd’hui encore
on distribuait le pain et des mots plus solides
que la roche.

En cadeau pour les amis :
l’air de Paris en boîte
l’agrafe d’un soutien-gorge – fidèle copie de la croix
et une carte avec la tour comme un cou de girafe –
des feuilles d’or et d’argent
volent vers les galères
on cherche les saules pleureurs sur les bords de la Seine.

Ta ville natale à l’Est les politiciens n’y songent plus
l’Hotel Lambert* aussi a été vendu
ce n’est que dans les cafés des berges
qu’on trouve quelque chose pour le corps et l’esprit
comme chez Norwid – vingt ans de gloire
pour un seul jour de bonheur.

Par le premier bus place de la Concorde
je rentre à la maison.

* Un hôtel particulier situé dans l’île Saint-Louis. Acquis par le prince Adam Czartoryski, exilé après l’inssurection de novembre 1830, est devenu un foyer culturel polonais où l’on rencontrait George Sand, Frédéric Chopin, Eugène Delacroix, Zygmunt Krasiński, Alphonse de Lamartine, Honoré de Balzac, Hector Berlioz, Franz Liszt et le poète Adam Mickiewicz.

przełożyli Ludivine Chevalier i Jacek Giszczak


Zwierzyniec – Kościółek na wyspie

Wszyscy jesteśmy wyspiarzami
Z urodzenia lub ciekawości
Budujemy zamki i mosty
Wspominamy kościoły na wodzie.
Wenecja łagodnie schodzi
na dno
Amsterdam bajecznie kolorowy
uciekamy w półmrok witraży
matki kościołów Nôtre Dame
obok
chłopiec w komeżce jak skrzydłem anioła
kręci trybularzem
smuga kadzidła pachnie mirrą
i jałowcem
białe maszty płoną
po lazurowej fali
same sobie sterem
zaraz odezwie się chór żab
i dzwonek na podniesienie
złoty promień łączy dwa brzegi
czas zastygł – stał się
wędką i rybą
– jak daleko jak blisko
do Piotrowej łodzi.

 

(FRANCUSKI)

Zwierzyniec – une église sur un îlot
[Zwierzyniec – Kościółek na wyspie]

Tous nous sommes des insulaires
de naissance ou par curiosité
nous construisons des châteaux forts et des ponts
nous gardons en mémoire les églises sur l’eau
Venise fait naufrage
paisiblement
Amsterdam fabuleusement colorée
on se fond dans la pénombre des vitraux
de Notre-Dame la mère des églises
à côté
un garçon en aube agite l’encensoir
de son aile d’ange
le nuage d’encens embaume la myrrhe
et le genévrier
des mâts blancs flottent
sur les vagues azurées
toujours poussés vers de nouveaux rivages
bientôt retentira le chœur des grenouilles
et la sonnette de la consécration
un rayon doré relie les deux berges
le temps s’est figé – changé
en canne à pêche et poisson
– comme elle est loin et proche
la barque de Pierre.

przełożyli Ludivine Chevalier i Jacek Giszczak